
Winobranie pod Zieloną Górą to przede wszystkim liczenie skrzynek
W mieście trwało jeszcze święto wina, a w winnicy kilkanaście kilometrów dalej nikt nie miał czasu na święto. Zbierano solarisa, pierwszą odmianę w tym roku, i cały dzień kręcił się wokół jednej liczby: ile skrzynek zjechało z rzędów do prasy.



